1. Punkt wyjścia. Opowiedz kilka słów o sobie. Czym zajmowałaś się zawodowo przed kursem i za co odpowiadałaś w Future Collars?
Mam 24 lata i z wykształcenia jestem politolożką społeczną, jednak zawodowo zajmuje się PR, grafiką, marketingiem, wydarzeniami - szeroko rozumianą komunikacją. Nie czuję się dobrze w jednej, konkretnej niszy, bo ciągnie mnie do wielu rzeczy na raz. Interesuję się sportem, gotowaniem, polityką, fotografią, zwierzętami, rysowaniem, lubię zarówno kontakt z naturą, jak i siedzenie cztery godziny przy Diablo III i nie mogłabym wybrać tylko jednej z tych rzeczy.
2. Dlaczego Python? Pracujesz w marketingu i komunikacji. Skąd pomysł, żeby zapisać się właśnie na kurs Python Developer? Co chciałaś dzięki temu osiągnąć?
To bardzo proste - chciałam umieć programować w Pythonie.
Nie stała za tym troska o moją karierę, tylko czysta ciekawość i chęć sprawdzenia się. W szkole byłam bardzo dobra z informatyki, ale nie przykładałam się specjalnie do matmy, przez co żyłam w przekonaniu, że IT nie jest dla mnie. Zresztą byłam największą humanistką Polski, zakochaną w j.polskim, historii, WOSie i j. angielskim.
Ale pracując przy Women in IT Day usłyszałam tyle słów wsparcia i zachęty, historii kobiet, które myślały tak samo jak ja, a teraz są autorytetami w swojej branży, że stwierdziłam: sprawdzam.
Chciałam po prostu to umieć. Wiedzieć o co w tym chodzi, móc samej napisać grę, stronę internetową lub aplikację. Mieć narzędzie, żeby stworzyć wszystko na co przyjdzie mi ochota.
3. Jak wyglądała nauka? Co było dla Ciebie największym wyzwaniem? Czy był moment, kiedy pomyślałaś: „To chyba nie dla mnie”? A może wręcz przeciwnie – coś Cię totalnie wciągnęło?
Półtorej godziny nauki nie jest dla mnie. Moje ADHD się wtedy skręca, wkręca i wykręca. Więc na początku się męczyłam. Przed rozpoczęciem nauki, uczyłam się na własną rękę, więc początkowe zajęcia były tak naprawdę powtórzeniem tego, co już umiem.
Ale to nie był problem. Wszystkie zajęcia są nagrywane, więc zamiast uczestniczyć w nich online, dzieliłam je sobie na pół i uczyłam się w wolnej chwili. Mogłam zatrzymać nagranie, żeby nabazgrać jakieś notatki w moim kajeciku, albo pominąć to, co już umiem (czyli niewiele). Mogłam też wrócić do tematów, które sprawiały mi większy problem - puszczałam je sobie w tle, kiedy wypluwałam płuca na bieżni.
4. Największe odkrycie. Czy był taki moment podczas kursu, kiedy poczułaś, że zaczynasz rozumieć programowanie i przestało ono być "czarną magią"?
Chyba pierwsze zadania. Prosty kalkulator, generator liczb losowych, reszka czy orzeł - były na tyle proste, że mogłam je napisać na samym początku nauki, ale dały mi poczucie, że rzeczywiście to robię! Kilka linijek kodu, a w wyniku mam działającą aplikację? To jakby upiec samemu chleb (czego nigdy mi się nie udało), masz mąkę, zakwas, trochę soli, mieszasz to, a w efekcie masz ciepły, domowy bochen. Coś z niczego. Zrobionego własnymi rękami. Im cięższe zadanie, tym większa satysfakcja.
5. Co zmieniło się po kursie? Nie pracujesz dziś jako programistka, ale czy kurs zmienił sposób, w jaki patrzysz na technologię, AI albo współpracę z zespołem IT?
Wiele osób dziwi się, że po kursie nie szłam w stronę programowania, ale to nie znaczy że nie korzystam z tego w pracy. Wiem teraz dokładnie ile czasu powinno zająć jakie zadanie, więc mogę w merytoryczny sposób współpracować z naszym działem IT, wiem co jest realistyczne do zrobienia i ile powinno to zająć. Mogę tworzyć mailingi w html-u, lepiej rozumiem produkt, który promuje, ale co najważniejsze, mam solidne podstawy żeby w przyszłości szybko pozyskać nowe umiejętności.
6. Co dał Ci ten kurs jako człowiekowi? Czego nauczyłaś się o sobie? Czy zyskałaś większą pewność, że możesz uczyć się nawet bardzo technicznych rzeczy?
Moja skopana w szkole pewność siebie wyskoczyła w przestworza. Jestem z siebie bardzo dumna. Mam poczucie że mit tego, że w IT to musi być chłop-matematyk, zawsze powstrzymywał mnie przed rozwojem w kierunkach technicznych, a teraz jestem wolna!
Zaczęłam uczyć się więcej o neurologii i interesować się giełdą, bo teraz wiem że nie mogę się kierować tym, w jakie szufladki byłam zamykana. Nie muszę być tylko humanistką, ani tylko matematyczką, mogę być wszystkim, na co mam ochotę.
7. Czy warto uczyć się technologii, nawet jeśli nie chce się zostać programistą? To pytanie jest chyba najważniejsze. Co powiedziałabyś osobom z marketingu, HR, sprzedaży czy administracji, które myślą: „Python nie jest dla mnie”?
Kto decyduje o tym, co jest lub nie jest dla Ciebie? Tylko Ty. Dla mnie nauka programowania, to to samo co wyjazd do SPA, tylko zamiast o ciało, dbasz o mózg. To forma zadbania o swój intelekt, o swoje kompetencje i swoją pewność siebie. Udowodnienia sobie czegoś.
Poza tym, nigdy nie wiesz co na Ciebie czeka i co przyda Ci się w przyszłości. Jestem pewna że dużo firm z pocałowaniem ręki przyjmie specjalistę, który dodatkowo umie programować, bo pokazuje to chęć do rozwoju i te słynne flexibility.
8. Gdybyś dziś miała zaczynać jeszcze raz... czy ponownie wybrałabyś ten kurs? I dlaczego?
Mogłabym się zastanawiać nad Product Ownerem, bo to bardzo praktyczne umiejętności, dobrze wpisujące się w rozwój mojej kariery. Ale wybrałabym Pythona, bo zrobiłam to dla mnie, a nie dla pracy.
9. Dokończ zdanie: „Kurs Python nauczył mnie, że…”
…trzeba być ciekawym świata i dać sobie szansę.









