“To, co mnie ujmuje w IT, to ludzie, którzy chcą sobie nawzajem pomagać” – rozmowa z absolwentem kursu Java Developer

Radka już w liceum interesowało programowanie. Jednak dopiero po 50 roku życia postanowił wejść do branży IT. Jak wspomina naukę wszystkiego od nowa? Jakie kroki podjął, zanim zaczął swoją pierwszą pracę w IT? Czy pozaprogramistyczne doświadczenie przydaje mu się w nowej branży? Przeczytaj wywiad i poznaj odpowiedzi.

Obecnie pracujesz jako Junior Java Developer. Czym zajmowałeś się przed przebranżowieniem i dlaczego podjąłeś decyzję o zmianie?

Przez większość życia pracowałem przy komputerze – w branży wydawniczej, turystycznej czy handlowej. Przez kilka ostatnich lat byłem pracownikiem fabryki. Stwierdziłem wtedy, że najwyższa pora na zmianę zawodową. Do programowania ciągnęło mnie już dawno temu, kiedy kończyłem liceum. Ale życie ułożyło mi się inaczej i dopiero 3 lata temu zdecydowałem się na rozpoczęcie nauki i zrobienie pierwszego kroku w kierunku branży IT. Do Future Collars trafiłem po nieudanym kursie w innej szkole. Różnica była ogromna bardzo pozytywnie oceniam wsparcie mentorów, sposób nauki i materiały, które są spójne i nie posiadają błędów.

Skończyłeś kurs Java Developer i co wydarzyło się później?

Po kursie zostałem rzucony na głęboką wodę ze względu na odcięcie od szkoły, pomocy mentorów i materiałów. To był trudny moment. Później zacząłem go doceniać – okazało się, że muszę radzić sobie zupełnie sam i to mi wychodzi. Mogłem też liczyć na pomoc bliskiego kolegi, który doradzał mi, żebym ciągle miał kontakt z kodem i szukał pracy. 

Jak wspominasz okres poszukiwania pracy i jak długo on trwał?

Szukanie pracy trwało sporo, bo ponad rok. W międzyczasie napisałem aplikację dla wspomnianego kolegi, która służyła do obsługi nieobecności zespołu. Jak to pierwsza aplikacja – nie wyglądała najlepiej, ale działa do tej pory. Później, razem z moim znajomym, próbowaliśmy zaangażować się w kilka projektów open source, żeby się podszkolić i zdobyć doświadczenie komercyjne, wymagane we wszystkich ofertach pracy, jakie oglądałem. Było to jednak bardzo trudne, ponieważ zainteresowane osoby deklarowały chęć współpracy, a w rzeczywistości ciężko było zebrać się na jakimkolwiek spotkaniu. Finalnie postanowiliśmy, że sami zrobimy projekt – kolega miał dwa pomysły na napisanie kodu. W tym samym czasie, na jednej z grup na Facebooku trafiłem na ogłoszenie, że nowy polski startup szuka osób do napisania aplikacji. Zgłosiłem się i po rozmowie z właścicielami, zaproponowano mi współpracę. Wiedziałem jednak, że będę potrzebował kogoś bardziej doświadczonego, kto pomoże mi nie tyle w pisaniu kodu, co w rozwiązywaniu problemów. Zapytałem ich, czy są skłonni zatrudnić jeszcze jedną osobę, która będzie moim szefem. Zgodzili się, a propozycję przyjął mój kolega. Tak zaczęliśmy razem pisać aplikację. 

Jak potoczyła się praca przy tym projekcie?

Na ten moment serwis jest bliski ukończenia. Mimo braku wysokiego wynagrodzenia, byłem zadowolony, że zbieram doświadczenie, którym będę mógł pochwalić się podczas rozmów rekrutacyjnych. Z czasem pracy przy aplikacji było coraz mniej, dlatego zarejestrowałem się na portalu z ofertami pracy i wysyłałem zgłoszenia, które pozostawały jednak bez odzewu. W końcu jedna firma zaproponowała mi pracę. Wahałem się, czy zaakceptować tę ofertę ze względu na wykorzystywanie starych technologii. Na szczęście w tym samym czasie rekruter z innej firmy znalazł mój profil i odbyliśmy rozmowę kwalifikacyjną. Pytania były dość standardowe i dotyczyły tego, czego nauczyłem się przez ostatnie 3 lata. Padły też pytania o zagadnienia, których w ogóle nie znałem. Nie miałem problemu, żeby szczerze odpowiedzieć, że na czymś się nie znam, bo nie było to wymagane przy projektach, w których do tej pory uczestniczyłem. Następnie odbyłem jeszcze jedną rozmowę z klientem firmy, podczas której również otwarcie mówiłem, co potrafię, a czego jeszcze nie. Jak widać, to, że czegoś jeszcze nie umiałem, nie stanowiło przeszkody i dostałem tę pracę. 

Jakie masz wrażenia z obecnej pracy?

Mam w niej styczność z bardzo nowoczesnymi technologiami, które na razie dopiero poznaję i jestem na etapie wdrażania się. Miło zaskakuje mnie, że nierzadko na któreś z moich pytań seniorzy odpowiadają „nie wiem” i doradzają mi, żebym nie przejmował się, jeśli czegoś jeszcze nie wiem. To nie oznacza, że jestem gorszy czy się nie nadaję. Zaobserwowałem też, że pozaprogramistyczne doświadczenie ze sprzedaży i bycia użytkownikiem różnych systemów IT, przydaje mi się w nowej branży. 

Jakie rady miałbyś dla osób, które chcą zmienić swoją ścieżkę zawodową?

Żeby się nie załamywać i nie poddawać się, kiedy szukają pracy i nie ma odzewu. Warto w tym czasie doszkalać się i mieć codzienny kontakt z kodem, żeby nie wyjść z wprawy. Pomocna będzie też otwartość na różne propozycje – nie zawsze pierwsza praca musi być na pełny etat, w standardowych godzinach czy na miejscu w biurze. 

Podczas rozmów kwalifikacyjnych zauważyłem, że rekruterów nie interesuje pozaprogramistyczne doświadczenie. Ale jeśli ktoś jest świadomy swoich umiejętności miękkich, to warto zaprezentować się jako ktoś, kto w życiu nie tylko pisał kod, ale jeszcze miał okazję stanąć po jego drugiej stronie i rozumie, dla kogo jest pisany, w jakim celu i co później będzie się z nim działo. W obecnej pracy widzę, że to jest bardzo ważne. Na razie w zespole jestem słabszy technicznie, zwłaszcza od seniorów, ale w planowaniu pracy biorą udział jak równy z równym. Samo kodowanie to jedna rzecz, ale rozumienie, co się robi i dla kogo, to druga.

Jak to było uczyć się wszystkiego od nowa? Jak wspominasz naukę na kursie?

Początki były trudne. Jestem wdzięczny mojemu koledze, który zainspirował mnie do nauki – od pracy w rolnictwie przeszedł na pozycję seniorską jako administrator sieci komputerowych. Uczył się 4 lata z książek, ponieważ to było kilkanaście lat temu. Jego historia pokazała mi, że można. Na kursie radziłem sobie dobrze, bo miałem wysoką motywację do nauki. Robiłem dużo notatek z wykładów, później oglądałem je jeszcze raz, wykonywałem wszystkie ćwiczenia. Istotne jest, aby nauka sprawiała przyjemność i satysfakcję i u mnie tak było. 

Uczyłeś się dodatkowo poza kursem, np. czytając blogi lub książki?

Nie miałem na to czasu. Pracowałem wtedy zmianowo i kurs robiłem po godzinach. W części wykładów nie mogłem uczestniczyć, więc oglądałem nagrania. To był naprawdę trudny okres. Chciałbym, żeby ludzie mieli świadomość, że jeśli pracują i jednocześnie się uczą, to na kursie jest cała rodzina. Ja na ostatnie 3 lata zniknąłem z domu. To, że teraz pracuję w IT jest wspólnym sukces mojej partnerki i dzieci. 

Na ile wiedza zdobyta na kursie, pomogła Ci poczuć się pewnie w nowych obowiązkach? 

Szacuję, że w połowie – a to już jest bardzo dużo. Sam bootcamp bez pracy własnej nie wystarczy. Po zakończeniu kursu dalej trzeba pracować we własnym zakresie albo pójść na praktyki. Ja nie mogłem pozwolić sobie na taki ruch, bo utrzymywałem rodzinę i potrzebowałem odpowiedniego wynagrodzenia. 

Co było dla Ciebie najtrudniejsze na drodze do zmiany zawodowej?

Najtrudniejszym momentem było odcięcie od mentorów Future Collars. To był trudny moment, ale jednocześnie najlepszy w mojej karierze w IT. Uświadomiłem sobie, że muszę się sam ogarnąć i że kurczowe trzymanie się mentorów to ślepa uliczka. W tej branży jest mnóstwo grup i forów, gdzie można zadawać pytania. I właśnie kilka osób stamtąd bardzo mi pomogło, zwłaszcza kiedy musiałem zrobić deployment mojej pierwszej aplikacji i to mi nie wychodziło. 

Miałem też trudny moment na początku pandemii. Dostałem wtedy propozycję pracy na Cyprze, ale w związku z nią wszystkie rekrutacje zostały zamrożone. I wtedy można było się załamać, ponieważ ogłoszenia dla juniorów zniknęły. Rozmawiałem z paroma osobami z branży, które mówiły, że to był moment wdrażania pracy zdalnej i ratowania projektów. Potem oferty dla juniorów stopniowo zaczęły się pojawiać, a jesienią ubiegłego roku rynek eksplodował. 

Jak oceniasz decyzję o zmianie branży?

Decyzja o zmianie branży była najlepszą z możliwych. To, co mnie ujmuje w IT, to ludzie, którzy chcą sobie nawzajem pomagać. Podczas mojej pracy w IT otrzymałem i ciągle otrzymuję dużo wsparcia od osób, które mają większy staż i wiedzę i nikt nie okazuje mi zniecierpliwienia. A jeśli komuś zdarzy się zareagować mniej empatycznie, to szybko przeprasza i dodaje, że zapomniał już, jak to było, jak sam był juniorem i dopiero wszystkiego się uczył.

Dowiedz się więcej o kursie
Podczas lekcji na żywo z doświadczonym mentorem - praktykiem zyskasz solidne podstawy i zrealizujesz swoje pierwsze projekty w Javie. Praktyczne zadania i projekty przygotują Cię do pracy na stanowisku Java Developera. Kurs prowadzony jest 100% online - możesz uczyć się kiedy chcesz i gdzie chcesz.
Czas trwania
25 tygodni
Cena
12 500 zł
Zobacz webinar
Dowiedz się więcej
Nie jesteś przekonany czy kurs jest dla Ciebie?

Pomożemy Ci podjąć dobrą decyzję.

Zobacz jeszcze więcej historii
Mariusz

„Kilka razy w swojej karierze zaczynałem coś od zera” – historia Mariusza, który w wieku 50 lat z sukcesem rozpoczął przygodę z IT

Dlaczego postanowiłeś zgłosić się do funduszu stypendialnego Różnorodność w IT? Już od jakiegoś czasu myślałem o tym, żeby wejść do IT, mimo że nie miałem żadnego doświadczenia programistycznego. Przez wiele lat pracowałem w branży finansowej i edukacyjnej. Wspólnie z żoną prowadziliśmy innowacyjny portal matematyczny do nauki  online megamatma.pl. Byłem współtwórcą konceptu oraz zajmowałem się sprawami „Kilka razy w swojej karierze zaczynałem coś od zera” – historia Mariusza, który w wieku 50 lat z sukcesem rozpoczął przygodę z IT

Absolwentka kursu Tester oprogramowania

„Jeśli się czegoś pragnie, wszystko jest możliwe i to w każdym wieku” – rozmowa z Edytą, absolwentką kursu Tester Oprogramowania

Czym zajmowałaś się przed przebranżowieniem i czy doświadczenie pomogło Ci w procesie zmiany zawodowej? Pracowałam w  administracji. Moje ostatnie stanowisko przed przebranżowieniem to  Kierownik Działu Administracyjno-Gospodarczego. W procesie zmiany zawodowej pomogła mi motywacja, chęć zdobywania wiedzy i umiejętności z mojego dotychczasowego doświadczenia zawodowego, np. pozyskiwanie informacji, analiza, wyciąganie wniosków, opracowywanie różnych dokumentów, dokładność.  Długo myślałaś „Jeśli się czegoś pragnie, wszystko jest możliwe i to w każdym wieku” – rozmowa z Edytą, absolwentką kursu Tester Oprogramowania

Najpierw osobowość, a później umiejętności i wiedza – historia Szymona, który pracuje jako Scrum Master

Czym zajmowałeś się przed przebranżowieniem? Przed przebranżowieniem byłem trenerem piłkarskim dzieci i młodzieży, czym zresztą zajmuję sie do dzisiaj, ale w mniejszym nakładzie godzin. Pracowałem również w szkole jako nauczyciel wychowania fizycznego. Miałem też niespełna roczny epizod pracy w korporacji jako specjalista ds. obsługi klienta. Wtedy zacząłem uczyć się samodzielnie do roli Scrum Mastera. Następnie Najpierw osobowość, a później umiejętności i wiedza – historia Szymona, który pracuje jako Scrum Master